Nasielska Komisja skarg, wniosków i petycji z 30.04.2019

„Jeżeli gmina nie widzi, że dwie inwestycje się kumulują i prawo interpretuje literalnie, to nie stosuje zasady uznania administracyjnego, nad którą urząd powinien przed wydaniem decyzji się pochylić i pomyśleć, czy nie powinien również ustalić faktów” – mecenas Karol Podgórny.

Komisja skarg i wniosków w gminie Nasielsk

Osoby sprzeciwiające się budowie chlewni w Psucinie, zwróciły się do radnych z podpisanym wnioskiem osób sprzeciwiających się budowie chlewni i pokazali inwestycję w całkiem nowym świetle na Komisji skarg, wniosków i petycji w Nasielsku w dniu 30.04.2019r.

Radny Świderski, „podpisy pod wnioskiem są głównie sprzeciwu, ale są i pewnie zwolennicy tej inwestycji. Rada stara się przestrzegać prawa, a nie postępować wg własnego widzimisię. Pan radny zapytał: „czy jest przepis prawny, który nakazuje zsumować te dwie inwestycje i wystąpić o warunki środowiskowe”?

Radny Sawicki, „w państwie prawa jakieś przepisy obowiązują. Jeżeli nie ma negatywnego oddziaływania na środowisko, to nie powinniśmy wstrzymywać tej inwestycji”.

Radny Gers, „pół roku jesteśmy radnymi i następna inwestycja jest podważana.Kiedy wreszcie to się skończy? Jeżeli dalej tak będzie, to minie nasza kadencja, a nie uruchomimy ani jednej inwestycji w gminie. Wieś była zawsze stworzona do produkcji żywności i wierzę, że panowie będą hodować świnie w sposób ekologiczny”.

Radny Lubieniecki „mieszkam w miejscowości typowo letniskowej, w której też były hodowane świnie i nikomu to nie przeszkadzało”. Pan radny pytał również mieszkankę Psucina „od ilu lat mieszka w tej miejscowości”.

Pan Mikucki, „czy nie jest zasadne zrobienie raportu oddziaływania na środowisko, aby sprawdzić skutki tej inwestycji. Warto, aby wypowiedział się w tej sprawie fachowiec”. Być może ta inwestycja jest bezpieczna, ale co będzie jeżeli większość gospodarstw z Psucina będzie chciała otworzyć podobne chlewnie na 40 DJP. „Czy wtedy te inwestycje też będą niezależne od siebie”? Odpowiadając radnemu Gersowi, pan Mikucki powiedział, że „osobiście blokował dwie inwestycje: w Jaskółowie i sali w Popowie Borowym, gdzie groziło zawaleniem. Mam nadzieję, że za to mi pan podziękuje, a nie będzie ganił”.

Inwestor, „ktoś mądry musiał ustalić, że 40 DJP nie wymaga decyzji środowiskowej”. Inwestor zakwestionował także ważność podpisów we wniosku z uwagi na fakt, iż znajdują się tam również jego.

Pan mecenas Podgórny zadał pytanie zebranym „czy to jest polityka, czy brak logiki?”. Jeżeli ktoś łączy dwie inwestycje, tak jak w tym przypadku, to obowiązkiem organu (gminy) jest zweryfikowanie, czy dwie położone obok siebie inwestycje nie wpływają negatywnie na środowisko. Pan mecenas odpowiadając radnemu Świderskiemu (czy istnieje przepis prawny, który nakazuje te dwie inwestycje zsumować i wystąpić o uwarunkowania środowiskowe), odczytał treść art. 63 ust 1 lit b ustawy o ochronie środowiska. Z przepisu tego wynika, że jeżeli kumulują się dwie inwestycje, to powinien być spełniony warunek w postaci dokumentacji decyzji oddziaływania na środowisko. „Jeżeli będziemy polegali tylko na kompetencji urzędników – tak jak wskazują radni – bez naszego racjonalnego osądu tej sytuacji, to może się to skończyć jak w przypadku poprzednich inwestycji np. Jaskółowa”. „Ustawodawca po to upoważnił gminę, aby w takich sprawach rozstrzygała kwestię pomiędzy dobrem ogółu, a dobrem inwestora. Mieszkańcom nie chodzi o to żeby inwestor się nie rozwijał, ani o to, że będzie śmierdziało. Jeżeli gmina nie widzi, że dwie inwestycje się kumulują i prawo interpretuje literalnie, to nie stosuje zasady uznania administracyjnego, nad którą urząd powinien przed wydaniem decyzji się pochylić i pomyśleć, czy nie powinien również ustalić faktów. Czy pan mecenas Nieścior lub ktoś z kancelarii obsługującej UM, dokonał interpretacji przepisów” – pytał pan Podgórny. „Żeby nie było tak jak w przypadku Jaskółowa, w której sprawie pan Nieścior stwierdził, że gdybym wiedział, to był dał interpretację”.

Na treść tego artykułu polemizował inwestor w jaki sposób moja inwestycja jest powiązana z drugą. Te inwestycje są niezależne od siebie”. Pan mecenas odpowiedział, że to nie on jest od tego aby to stwierdzić, „gmina powinna to zweryfikować, od tego jest właśnie zasada uznania administracyjnego”, która powinna zbadać „powiązania rodzinne, sąsiednie nieruchomości, prowadzenie tej samej działalności, a nawet posiadanie tego samego projektu budowlanego”. Czy gmina to odpowiednio zweryfikowała, ustali ewentualnie organ wyższego szczebla – dodał pan Podgórny.

Pani Sucharzewska stwierdziła, że „UM powinien weryfikować wnioski o wydanie decyzji. Inwestorzy podzielili działalność na pół, aby ograniczyć możliwość dowiedzenia się o planowanej inwestycji”.

Mieszkanka Psucina (od 63 lat) podziękowała Inwestorom, że zostali na wsi i chowają obecnie trzodę chlewną. „Nie jesteśmy za tym, aby gospodarstwo na wsi nie istniało. Ale protestujemy przeciwko planowanej hodowli, która ma mieć charakter rozwojowy dla firmy Cedrob, obejmującą trzy cykle w trakcie roku z ponad 2000 szt. Zaniżenie wartości nieruchomości będzie nieuniknione. My i nasze dzieci nadal chcemy mieszkać w Psucinie”.

Przewodniczący komisji pan Lewandowski zaproponował, a radni tę propozycję przyjęli, aby sprawę przekazać do burmistrza z nowymi faktami w celu określenia czy inwestycja jest zgodna z prawem czy też nie.

RS
Stowarzyszenie Aktywny i Czysty Nasielsk